Na zewnątrz panował silny, porywisty wiatr. Przez lekko uchylone okno było słychać, jak wygina drzewa na wszystkie strony. Niebo było czarne niczym smoła. Jedyne co było na nim widać to przepiękny księżyc będący w trzeciej kwadrze, bijący mocnym światłem. Na dworzu nie było nikogo. Tylko od czasu do czasu jakiś samochód przejeżdżał ulicą. Ta noc była inna niż wszystkie. Oprócz świstów wiatru nie było słychać nic innego. Zwykle nastolatki szwendały się ulicami śmiejąc się i krzycząc. Tym razem tak nie było. Chloe stała tak przyklejona policzkiem do szyby. Obserwowała co dzieje się na zewnątrz. Nie wiedzieć czemu była dziwnie zamyślona. Coś ją dręczyło. W jednej chwili oderwała się od okiennej szyby i powędrowała do szafy. Ubrała się. Skierowała swoje kroki w kierunku drzwi. Zeszła po cichu ze schodów. Podeszła do drzwi wyjściowych. Otworzyła je i powolutku zamknęła je za sobą nie robiąc przy tym hałasu. Dziewczyna chodziła bez celu po mieście. Wciąż zamyślona. Nagle poczuła jak coś mokrego kapło jej na różowiutki policzek. Kropla deszczu. Spojrzała w górę. Zaczęło lać. Nałożyła kaptur na głowę i powędrowała jedną z alejek. Szła tak, nie zdając sobie sprawy z upływającego czasu. Przemoknięta od stóp do głów. Podniosła wzrok by zobaczyć, gdzie się znajduje. Była niedaleko mieszkania Katherine. Postanowiła się do niej udać. Rozejrzała się wokół. Po chwili dostrzegła pasy. Podeszła do nich i rozejrzała się na boki. Nic nie jechało. Nic dziwnego w taką pogodę? Postawiła jedną a potem drugą stopę na przejściu.Zaczęła iść przed siebie.W połowie drogi jakieś jasne światło zaczęło razić z boku jej prawe oko. Stanęła i odwróciła sie w stronę światła. Zmrużyła oczy. Dwa okrągłe światła zaczęły zbliżać się coraz bardziej w stronę Chloe. W ostatniej chwili zobaczyła zarys zbliżającego się do niej obiektu. Zaczął wydawać charakterystyczny dźwięk. Trąbnięcie. Wtedy było już za późno.
Wtem nastał ranek. Blondynka obudziła się. Jej serce biło tak jakby przebiegła maraton a ciało oblane było potem. Spojrzała w sufit z niedowierzaniem. Jeszcze przed chwilą była przekonana, że potrącił ją samochód. Złapała się za czoło. Powoli uspokajała się. Po chwili zauważyła że Katherine nie ma w łóżku. Leżała tylko karteczka. Dziewczyna wzięła ją. Jej treść brzmiała "Przepraszam że nie zostałam na śniadaniu ale mama potrzebowała mnie w domu. Mam nadzieję, że nie jesteś zła. Buziaki- Kath ". Po odczytaniu wiadomości wstała i powędrowała od razu do łazienki. Wzięła prysznic. Chłodny, orzeźwiający strumień wody spływał po jej ciele, zmywając pot. Dziewczyna wysuszyła swoje długie blond włosy i wróciła do pokoju. Ubrała świeżą bieliznę i zabrała się za szukanie ubrań. Zupełnie nie wiedząc, że ktoś jej się przygląda. Chowając się za ścianą, podziwiał jej wdzięki. Zupełnie nieoczekiwanie dla niego dziewczyna spojrzała w stronę ściany, za którą się chował.
- Nathan! - skrzyczała go.
- No co? - powiedział ze śmiechem.
- To nie jest zabawne!
- Jak ja kocham jak się denerwujesz - powiedział.Podszedł do niej i ucałował w policzek.
- A teraz idź stąd - powiedziała bez wyrazu.
- Dlaczego? Wyrzucasz mnie? - spytał zaskoczony.
- Nie głuptasie! Po prosty chce się ubrać -oznajmiła.
- A co nie mogę zostać? Tak długo już tu byłem.
- Nie! - powiedziała poważnym tonem. Jednak po chwili uśmiechnęła się - Zmykaj za ścianę i nie podglądaj!
Dziewczyna ubrała szare rurki, luźną bordową koszulkę z nadrukiem i czarne trampki. Wyszła zza szafy. Nahtan siedział na jej łóżku. Usiadła obok niego. Oparła dłonie na udach i patrzyła na swoje buty.
- Ładnie wyglądasz - powiedział.
Chloe uniosła głowę i spojrzała na bruneta.
- Dziękuję- uśmiechnęła się - Fajnie, że dotrzymałeś słowa i przyszedłeś - dodała po chwili
- Zawszę staram się dotrzymywać danego słowa...- powiedział - ...Jak się czujesz? Przeszło ci?
- Tak. Teraz jest mi o wiele lepiej.
- Gdy Cię niosłem wyglądałaś jak nieżywa. Martwiłem się. Dlatego bardzo się cieszę, że jest już w porządku. Rozmowę przerwał młodym dźwięk telefonu. Nathan odebrałam. Wymienił pare zdań z osobą dzwoniącą i rozłączył się.
- Muszę iść.
- Jak to?Dopiero co przyszedłeś -powiedziała z grymasem.
- Przyjdę wieczorem zgoda?
- Zgoda -odpowiedziała.
Chłopak wyszedł z pokoju. Chloe podeszła do balkonowego okna zobaczyć jak chłopak odjeżdża swoim autem. Stała tak jeszcze przez moment. Patrzyła na beztroskich przechodzących chodnikiem ludzi, delikatnie ruszające się gałęzie drzew i na wspaniałych tancerzy, tańczących dla publiczności po drugiej stronie ulicy. Wtem dziewczyna usłyszała wołanie. To była jej mama.
-Chloe zejdź na dół. Śniadanie czeka!
Dziewczyna powędrowała w kierunku drzwi. Zeszła ze schodów i podeszła do stolika przy którym już wszyscy siedzieli. Bez zastanowienia chwyciła za kanapkę z sałatą i pomidorem. Nie kwapiła się zbytnio do rozmowy dlatego nie odzywała się. Jej myśli były daleko z tąd. Zupełnie nie słyszała o czym rozmawiają rodzice. Z tarnsu obudziło ją pstrykniecie.
- Co ci jest dziecko? - powiedziała mama.
- Nic zamyśliłam się.
- Chcielibyśmy z tobą porozmawiać.
- O czym?
- O tym co zaszło wczoraj.
- Słucham - powiedziała obojętnie. Wiedziała co się święci.
- Ta sytuacje, która wydarzyła się wczoraj nie powinna się zdarzyć...
- I moze jeszcze to moja wina? Rose nie jest małym dzieckiem ma 16 lat! - wybuchła
- Co nie usprawidliwia cie, że ją zostawiłaś.
-Mam 19 lat. Mam prawo spotykać się z znajomymi. Nie moja wina, że zdarzył się ten wypadek. Równie dobrze mogła go mieć gdybyśmy wszyscy byli w domu.Ale oczywiście zapomniałam.Przecież to wasza kochana córeczka. Gdyby to mi się coś stało nie przejmowalibyście się - powiedziała i poszła do pokoju zamykając się na klucz. Po chwili Chloe usłyszała hałas brzęczących kluczy i zamykających się drzwi. Rodzice pojechali do pracy. Dziewczyna resztę dnia spędziła sama w domu czytając książki, przeglądając strony społecznościowe, oglądając telewizję. Dochodziła godzina 18. Chloe siedziała w salonie na kanapie i skakała po kanałach. Zatrzymała się na wiadomościach
-Z ostatniej chwili. Przy Taraval Street doszło do śmiertelnego wypadku.Świadkowie twierdzą że osobą kierującą pojazd ...."
W tej chwili na ekranie telewizora pokazano zdjęcie ofiary.Chloe wryła wzrok w zdjęcie ofiary nie mogąc wydusić z siebie słowa.
Co było dalej?
O tym w następnym rozdziale ;*
Super, coraz bardziej mi się podoba :D
OdpowiedzUsuńNajlepsze <3 Czekam na dalsze rozdziały :*
OdpowiedzUsuń