poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 7

W nocy
Chloe przebudziła się usłyszawszy szmer gałęzi kołyszących się na wietrze przy otwartym oknie. Wywołało to jej zdziwienie bo o ile dobrze pamiętała było ono zamknięte. Wstała, podeszła do okna i zamknęła je spoglądając na piękny księżyc. Jednak nie wróciła do łóżka. Usiadła na niewielkiej niebieskiej pufie znajdującej się na przeciwko łóżka Nathana. Prześledziła wzrokiem całe pomieszczenie, które było nie banalne. Ściany spowijały jasne barwy - głównie beż. Do tego ozdabiały je plakaty zespołów takich jak Nickelback, Green Day czy 30 Second To Mars jak i zdjęcia z podróży. Chloe rozpoznała na niektórych fotografiach miejsca, w których był brunet. Zwiedził naprawdę spory kawałek świata. Dziewczyna krążąc po pokoju muskała delikatnie meble i wpatrywała się w zdjęcia, gdy nagle omal nie przewróciła się strącając jakiś przedmiot,  przez co narobiłaby niezłego hałasu. Ku jej zaskoczeniu była to gitara. Nigdy nie przyszłoby jej do głowy, że Nathan może mieć takie hobby. Wiadomo, iż to nic nadzwyczajnego ale po prostu nie związałaby go z tym zainteresowaniem. Nie znała go w końcu zbyt długo.
   Tymczasem Nathan przewracał się nerwowo w łóżku .Wiercił się i mamrotał. Chloe zrozumiała jedynie dwa zdania "To nie tak, ja Ci to wytłumaczę...... nigdy o tobie nie zapomniałem". Dziewczyna przez chwilę myślała że mówi do niej, dlatego się zdziwiła. Gdy zobaczyła, że chłopak ma zamknięte oczy uświadomiła sobie, że mówi przez sen. Podeszła do niego i odsunęła na jeden z boków, ponieważ leżał na środku łóżka, przez co Chloe nie mogła się położyć. Gdy już "utorowała" sobie miejsce do spania, położyła się i zasnęła ponownie.
  Dochodziła godzina ósma. Przez okno już od dawna wdzierały się promyki słońca, które oświetlały całe wnętrze. Okno znów było otwarte. Przez to delikatny wiaterek dostawał się do pokoju. Chloe  wierciła się w łóżku tak , by tylko promienie słońca nie padały na jej twarz. Jednak to działanie nie doszło do skutku. Otworzyła oczy i o mało nie oślepła od blasku słonecznych promieni. Natychmiast zmrużyła powieki i nasunęła pościel na głowę. Po chwili słońce schowało się za niewielkimi białymi obłoczkami. Dziewczyna wysunęła się z pod kołdry i oparła plecy o ścianę. Wtedy zorientowała się, że Nathana nie ma obok. Chciała zacząć go szukać lecz już nie było potrzeby. Brunet stał w drzwiach ubrany w t- shirt Nirvany.
- Co chcesz na śniadanie? - spytał rozpromieniony. Najwidoczniej się wyspał. Było to dziwne bo w nocy wydawałoby się, ze dręczyły go koszmary.
- Tylko mi nie mów że chcesz zrobić mi śniadanie - posłała mu uśmiech.
- Właśnie to zaproponowałem - odwzajemnił gest.
- Sam tego robić nie będziesz. Pomogę Ci - powiedziała wstając energicznie.
- Nie trzeba - oznajmił
- Trzeba Trzeba! - zaśmiała się. Chwyciła chłopaka za rękę i oboje zeszli na dół.
Wtedy Chloe po raz pierwszy zobaczyła kuchnie Nathana i jego współlokatora. Była pięknia. Od razu doszła do wniosku, że to nie przez nich została urządzona. Nie żeby wątpiła w ich kreatywność, ale mówiąc szczerze nie wierzyła, że chłopcy mogą mieć tak fenomenalny gust.
- No to od czego zaczynamy? - spytała opierając ręce na blacie.
- A na co masz ochotę?
- Tosty w zupełności mi wystarczą - odpowiedziała.
- Dobrze. No to zabieramy się do roboty. Ja przy okazji usmażę omlet.
Brunet podszedł do lodówki i wyjął z niej poszczególne produkty po czym położył je na kamiennym blacie. Chloe zaś wyjęła z szafki wskazanej przez Nathana pieczywo, sól, pieprz i oregano. Gdy wszystkie produkty znalazły się na marmurkowej płycie oboje zabrali się przygotowywanie posiłku. W między czasie brunet włączył radio. Muzyka plus gotowanie równa się idealny duet. Tak przynajmniej na początku myślała Chloe. Jednak podrygiwanie w rytm muzyki i mieszanie  jednocześnie składników na omlet to nie był dobry pomysł. Żółtka rozlewały się po blacie tworząc zmienno kształtne plamy.
- Cholera! - krzyknęła dziewczyna - Ja to zawsze coś zbroję ! - zaśmiała się po czym sięgnęła po szmatkę. Jednak Nathan wyprzedził jej ruch i sięgną po nią pierwszy.
- Ja to posprzątam. Znając twój talent zrobisz jeszcze większy bałagan - wyszczerzył swoje perłowe zęby.
- Ach tak?! - powiedziała nie mogąc powstrzymać śmiechu. Ku zdziwieniu bruneta dziewczyna podeszła do szafki i sięgnęła po mąkę.  Jej wyraz twarzy mówił wszystko.
- Nie ośmielisz się! - śmiał się wciąż przeczuwając co Chloe chce zrobić jednak był przekonany, że dziewczyna tego nie uczyni. Puf! Po zaledwie paru sekundach całe pomieszczenie było pokryte białym, puchatym pyłkiem. Nathan, który był dosłownie calutki w mące nie wiedział co powiedzieć. Nie spodziewał się, że jednak dziewczyna go nią obsypie.
- O nie! Nie daruję! - chwycił za opakowanie, w którym została jeszcze spora ilość mąki i wysypał ją na blondynkę. Teraz oboje wyglądami jak para bałwanków bawiących się ze sobą.
- Co tu się dzieje?! - do kuchni wszedł Calvin zaintrygowany hałasami jakie z niej dobiegały - Czy wam do reszty odbiło? - na jego twarzy pojawił się uśmiech jednak wciąż był zły na obojga - Idźcie się wykąpać! Wyglądacie jak zjawy - zaśmiał się.- No po prostu jak małe dzieci.
- Wypraszam sobie! Ty też czasem miewasz takie  pomysły - posłał przyjacielowi uśmiech
- Koniec gadania. Idźcie TO z siebie zmyć a ja posprzątam. Oboje odpowiedzieli mu skinieniem głowy i śmiejąc się powędrowali do góry. Znajdowały się tam dwie łazienki, więc jednocześnie mogli wziąć prysznic. Po około piętnastu minutach Chloe wyszła z łazienki otulona białym ręcznikiem by następnie udać sie do pokoju Nathana i przebrać się w swoje ciuchy. Wchodząc do pomieszczenia strasznie się zaczerwieniła. Na łóżku siedział Nathan a ona była w samym ręczniku!
- Ciałko to ty masz - powiedział zachwycony chłopak.
- Nie przesadzaj proszę Cię - posłała mu lekki uśmieszek.
Weszła do niewielkiej garderoby umieszczonej po prawej stronie pokoju i ubrała się. W tym czasie brunet siedział wciąż na łóżku nucąc melodię. Gdy blondynka wyszła z małego pomieszczenia zapytał ;
- I jak się czujesz? - ułożył usta w smutny uśmiech. To dziwne. Jeszcze przed chwilą wyglądał na radosnego. Blondynka uświadomiła sobie, że chłopak potrafi doskonale ukrywać prawdziwe uczucia.
- Eh lepiej nic nie mówić. Dzięki tobie, przez chwilę zapomniałam o tym wszystkim, za co Ci dziękuję, ale muszę się z tym zmierzyć i to zaakceptować. Mojej mamy już nie ma wśród nas - na jej zwilżonych łzami oczach, odbijały się promyki słońca. Chłopakowi również zbierało się na płacz. Chloe to zauważyła. Nie specjalnie przywykła do widoku rozklejających się mężczyzn, dlatego było to dla niej zastanawiające. W jednej chwili wszystko zrozumiała.
- Wiem jak się czujesz. Dokładnie wiem. Przeżywałem podobną tragedię, jednak moja była gorsza... - Otarł łzy i udawał nie wzruszonego mówiąc o tym wszystkim. By móc tak się zachować, musiał wracać do tych wspomnień wiele razy by uodpornić się na ból temu towarzyszący. Wychodziło mu to. Jednak przy uroczej blondynce po raz pierwszy od długiego czasu skruszył się. - Ty nadal masz siostrę czy też ojca. Ja ich nie mam. Nigdy nie miałem. Nie miałem normalnej rodziny, tego ciepła, które innym jest obojętne. Bo mają to przez cały czas. Ja nigdy tego nie miałem. Nikt tak naprawdę mi nie powiedział, że mnie kocha. Z wyjątkiem......- szybko ugryzł się w język.
- Z wyjątkiem kogo? - spytała.
-  Długa historia. Nie warto do tego wracać. Było, minęło o już nie wróci. - zwinnie unikną odpowiedzi.
- Skoro tak twierdzisz... a powiedz mi często miewasz koszmary?
- Koszmary? Dlaczego pytasz? - spytał zdziwiony
- W nocy przebudziłam się a ty wierciłeś się i mamrotałeś coś. Zrozumiałam tylko dwa zdania " To nie tak ja Ci to wyjaśnię. Nigdy o tobie nie zapomniałem" - o co chodziło?
Nathan wyprostował się. Zrobiło mu się gorąco. Jednak nie dał po sobie poznać, jakie emocje ten fakt w nim wzbudził.
- Szczerze nie wiem. Czasami mam takie sny, które nijak mają się z rzeczywistością - skłamał. Czuł się z tym źle, jednak nie mógł powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Przynajmniej nie teraz.

Jak myślicie co ukrywa Nathan? Tego nie dowiecie się tak prędko, jednakże jeżeli będziecie na bieżąco z rozdziałami być może rozszyfrujecie tą zagadkę. Mam nadzieje, że nie nastąpi to zbyt szybko. Ja się o to postaram ;)