poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 3

- To jak jeszcze jeden taniec? - spytał szatyn. Po chwili poczuł jak ktoś dotyka jego ramienia. Odwrócił się. Przed nim stał wysoki, dobrze zbudowany młodzieniec, o śniadej karnacji. Jego ciemne, brązowe włosy były rozwichrzone, pojedyncze kosmyki włosów wpadały mu do oczu. Jego tęczówki były porównywalne do koloru gorzkiej czekolady.Ubrany był w ciemne, poszarpane jeansy i luźną bokserkę, która miejscami ukazywała wyrzeźbione ciało.
- Porwę ci ją, zgoda? - powiedział uśmiechając się czarująco w kierunku Chloe. Dziewczyna lekko się zaczerwieniła. Nie potrafiła nazwać uczuć jakie nią wtedy władały. Z jednej strony była nieśmiała, z drugiej dociekliwa tego co miało się zdarzyć.
- Nie ma sprawy - powiedział podając chłopakowi dłoń dziewczyny. Brunet chwycił najpierw jedną, potem drugą rękę i osadził je na swoich barkach. Swoje dłonie zaś umieścił na tali Chloe. W tym momencie dziewczyna zaczerwieniła się jeszcze bardziej niż przedtem. Jej bladą cerę od teraz zdobiły dwa różowiutkie rumieńce. Z sekundy na sekundę młodzi coraz bardziej przybliżali się do siebie. Chloe wciąż zawstydzona unikała wzroku młodzieńca. Jednak przełamała się i podniosła głowę wysoko. Znów zobaczyła jego uśmiech i piękne świecące się oczy. Błyszczały niczym najcudowniejsze klejnoty. Tańczyli jeszcze tak przez chwilę,  patrząc sobie głęboko w oczy. Jednak onieśmielenie znów wzięło górę nad blondynką, która spuściła głowę. Chłopak widząc co się dzieję postanowił pomóc jej przełamać barierę. Przytulił ją mocno. Chloe przez moment była spięta, lecz z sekundy na sekundę coraz bardziej rozluźniała się w ramionach Nathana. Nie rozumiała swojego postępowania. Nie znała go wcześniej a mimo to czuła się bezpiecznie w jego objęciach.  Piosenka powoli cichła, dobiegała końca.Wszyscy goście zaczęli klaskać, z wyjątkiem Nathana i Chloe,  którzy zdawali się być w innym świecie. Po chwili dziewczyna oprzytomniała i oderwała się od bruneta. Oboje zaczęli klaskać.
                                                                        ***
Brawa ucichły. Wszyscy obecni zaczęli rozchodzić się do domów, uprzednio dziękując gospodarzowi jak i DJ'owi za udaną zabawę. Chloe wraz brunetem nadal stali na parkiecie. Chyba nie zwrócili uwagi na to, że impreza dobiegła końca. Dziewczyna stała jak zaczarowana, wciąż ze spuszczoną głową. Nathan, który wciąż stał blisko niej, chwycił delikatnie za jej podbródek i równie subtelnie uniósł jej głowę tak, by spojrzała na niego. Wtem nachylił się nad jej prawym policzkiem i szepnął do ucha - Dziękuję.
Chloe już miała mu odpowiedzieć, gdy przeszkodziła jej w tym Katherine.
- Chloe musimy iść! - powiedziała spanikowana.
- Spokojnie - pogłaskała ją po plecach - powiedz powoli o co chodzi.
- Rose! Rose - mówiła dalej ze zdenerwowaniem.
- Co Rose? - brnęła dalej. Nie rozumiała co przyjaciółka chce jej przekazać.
- Rose....jesst....w...w..szpitalu! - wydusiła z trudem.
- Co? Jak to? - pytała z przerażeniem w oczach.
- Nie wiem. Wasza sąsiadka podała w szpitalu twój numer telefonu, ponieważ wasi rodzice nie odbierali. Jako, że miałam przy sobie twój telefon odebrałam połączenie. Nie wiem dokładnie co się stało - tłumaczyła już z większym spokojem.
- Nie ma co czekać, jedźmy.
Po tych słowach Nathan zareagował natychmiast łapiąc dziewczynę za nadgarstek.
-Nie mogę pozwolić jechać wam w takim stanie. Jeszcze spowodujecie wypadek. Ja poprowadzę - powiedział po czym zwrócił się do Joe stojącego przy konsoli - Stary mógłbyś pożyczyć nam swoje auto? To ważne.
- Jasne bierzcie. A co się stało?
- Nie mamy czasu, powiemy ci później - powiedziała Chloe.
Nathan chwycił za kluczyki do auta, które wisiały przy drzwiach wyjściowych na haczyku. Cała trójka wyszła z domu Joe'ya. Brunet w pośpiechu otworzył samochód i usiadł za kierownicą. Chloe usiadła koło niego na siedzeniu pasażera, zaś Katherine z tyłu. Chłopak wycofał auto na ulicę i z piskiem opon ruszył przed siebie. Chloe wciąż nie przyjęła do wiadomości tego o czym powiedziała jej przyjaciółka. Jej siostra jest w szpitalu. Zaczęła obarczać winą siebie, za zostawienie jej samej w domu. Od razu mignęła jej przed oczami rozmowa, w której siostra powiedziała jej że ma nigdzie nie iść, bo się martwi. Czy to był jakiś znak?
10 minut później
Młodzi dojechali na miejsce. Wysiedli w pośpiechu i pobiegli do recepcji.
- Mogę wiedzieć gdzie leży Rose Brown? - spytała zdenerwowana
- Ty jesteś jej siostrą?
Chloe pokiwała głową. Pielęgniarka pokazała, w którą stronę mają się udać, dodała że Rose leży w pokoju 214. Trójka podążała korytarzem, aż w końcu natknęła się na właściwy pokój. Chloe szła przodem. Powoli otworzyła drzwi. Ujrzała leżącą Rose na szpitalnym łóżku. Miała podłączoną kroplówkę. Podeszła bliżej i usiadła na krzesełku, które stało przy łóżku. Spostrzegła, że jej siostra na rękach ma czerwone pręgi.
- Co to? - spytała towarzyszy - wygląda jak po poparzeniu.
- Owszem, jest po poparzeniu - odezwał się gruby, męski głos zza pleców młodzieży.
- Doktorze, proszę powiedzieć co się dokładniej stało.
- Ratownicy, którzy przyjechali, by udzielić pomocy twojej siostrze zastali ją na miejscu leżącą koło schodów. Wokół leżały odłamki najprawdopodobniej jakieś szklanki. Podejrzewam, iż twoja siostra schodziła ze schodów z kubkiem gorącej herbaty, potknęła się i spadła ze schodów.
- To tłumaczyłoby ślady poparzeń - powiedziała
- Panienka Rose doznała poważnego wstrząsu mózgu, do tego może mieć jeszcze jakieś obrażenia wewnętrzne, wiec zostanie u nas na trochę. Czy mogłabyś skontaktować się z waszymi rodzicami? Muszą zarejestrować córkę i wyrazić zgodę na jej dalsze leczenie.
- Oczywiście już dzwonię - chwyciła za telefon i oddaliła się trochę od łóżka.Wróciła po zaledwie 3 minutach.
- Rodzice już jadą. Doktorze kiedy ona się obudzi?
- Trzeba czekać - powiedział i wyszedł z pokoju.
Chloe ze zdenerwowania nie mogła nawet siedzieć. Chodziła w kółko po pokoju. Myślała nad tym, że to wszystko wydarzyło się z jej winy. Do jej brązowych oczu napłynęły łzy. Podeszła do ściany i uderzyła w nią zaciśniętą pięścią uwalniając wszelkie emocje, po czym usiadła załamana na podłodze opierając się o ścianę. Nathan widząc jej cierpienie postanowił coś z tym zrobić. Podszedł do niej spokojnym krokiem i wyciągnął do nie rękę.
-Wstań - powiedział z lekkim uśmieszkiem.
Chloe spojrzała na niego swoimi smutnymi oczami i chwyciła się jego dłoni. Chłopak podniósł ją i przytulił. Blondynka nie protestowała. Potrzebowała tego...
          Jak się potoczy dalsza znajomość Nathana i Chloe? Co z Rose?
O tym w następnym rozdziale :*

4 komentarze:

  1. Trzymasz mnie w niepewności <3 Super Ci to wyszło :) Czekam na następne rozdziały <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku od dzisiaj czytam Twoje opowiadania i jestem zachwycona ! Nie mogę się doczekać ,mnie również trzymasz w niepewności :D
    Mój blog ♥Zapraszam♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że to Nathan!
    Ale wypadku się chyba nikt nie spodziewał. :D
    Ale i yal najbardziej ciekawi mnoe znajomość Chloe x Nath. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. http://czarnetrzewiki.blogspot.com/
    Zapraszam :) Świetna historia!

    OdpowiedzUsuń