sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 2

- To niemożliwe... - powtórzyła po raz kolejny - Czy to może być on? Wygląda inaczej - zamyśliła się patrząc chłopakowi w oczy.
- Coś nie tak? - spytał
- Nie... po prostu wydawało mi się, że się znamy... Nie znamy się prawda? - spytała marszcząc czoło.
- Nie... - uśmiechnął się - ale zawsze możemy to zmienić. Nazywam się Nathan.
Rozmowę przerwał im Joe.
-Czemu stoicie w progu? Wejdźcie do środka jak ludzie - zaśmiał się chłopak.
-Ja i tak muszę na chwile wyjść. Nie zabrałem z domu telefonu -wyjaśnił
- W takim razie leć do domu widzimy się za chwilę - powiedział
-Czekaj nie spytałem jeszcze koleżanki o imię. A więc jak ono brzmi ?
- Chl...
- Chloe - przerwał dziewczynie Joe
- Sama potrafię się wysłowić - mruknęła.
- Tak wiem idź już do Kath.Szuka cię - pospieszał
Chloe już nic więcej nie dodała i weszła do środka.
- Dobra Joe ja idę - powiedział brunet.
- Jasne, tylko wróć szybko.
 Dziewczyna miała problem z znalezieniem przyjaciółki. W domu było mnóstwo osób. Ciężko było jej się odnaleźć w takim tłumie.
- Gdybym była nią gdzie bym była?...No przecież...Toaleta! -pomyślała
Blondynka weszła po schodach prowadzących na górę. Na miejscu doznała dylematu. "Które drzwi są od łazienki?". Wybrała pierwsze drzwi po prawej sugerując się intuicją. Nie pomyliła się. Zastała przyjaciółkę przebierającą się w ubrania, które jej spakowała.
-A jednak!
-Nie śmiej się! - powiedziała oburzona
-Mówiłam, że nie ma się co stroić?
-No mówiłaś... - przyznała rację Chloe
-A teraz mi powiedz...- poprawiała makijaż - dlaczego tak wpatrywałaś się w tego chłopaka?
-Wydał mi się znajomy, w pewnej chwili pomyślałam nawet, że to może być...
-Ciiii - uciszyła ją po czym dodała - co ty pleciesz? Może maja podobne rysy twarzy ale styl ubierania, kolor oczu i włosów mają inny.
- Zapomnij, że o czym mówiłam - powiedziała z lekkim uśmieszkiem.
 Dziewczyny zeszły na dół. Jak się okazało ludzi było jeszcze więcej niż wcześniej. W salonie zrobiło się duszno. Przyjaciółki przeszły przez pomieszczenie udając się na zewnątrz .Gdy tylko przekroczyły próg poczuły przyjemny, orzeźwiający wietrzyk. Obie oparły się o drewnianą barierkę werandy. Katherine wyciągnęła paczkę papierosów i odpaliła jednego.
-Co ty wyprawiasz? - zdenerwowała się Chloe- przecież wiesz, że nie lubię jak się przy mnie pali.
-Aleś ty wrażliwa. Jakby co będę z tyłu w ogrodzie.
Chloe została sama. Chciała trochę pomyśleć lecz muzyka była zbyt głośnia by mogła się skupić. Zeszła po schodkach werandy i udała się w stronę domku na drzewie, który był oddalony od domu o jakieś 30 metrów. Jako dziecko zawsze bawiła się tam z Joe'yem i Kath. Podeszła bliżej do drewnianej budowli. Wyglądała tak samo jak dziewczyna ją zapamiętała. Niestarannie pomalowane deski, podarte firanki w okienkach,  napis "Twierdza Bohaterów" wyżłobiony na pniu - to właśnie to miejsce było fabryką wszystkich dziecięcych marzeń,  pomysłów i  zabaw trójki szkrabów. Dziewczyna weszła  po drewnianej, lekko podpróchniałej drabince. W środku także było tak jak kiedyś. Całe pomieszczenie było dość duże jak na domek na drzewie .Po prawej stronie znajdowała się  ciemnozielona kanapa. Obok niej znajdowała się szafka, na której leżała biała, zapajęczona lampka nocna. Na podłodze leżał pomarańczowy, przybrudzony dywanik natomiast ściany zdobiły stare rysunki Chloe, Joe'ya i Katherine. Dziewczyna usiadła na kanapę. Wtem kurz, który się na niej znajdowała uniósł się w powietrze.
-Kymhym - kaszlnęła - Mogłam się tego spodziewać.
Blondynka otworzyła okna. Po chwili duszącego kurzu już nie było. Położyła się na sofę. Patrząc w sufit zaczęła myśleć.
-Był tak bardzo podobny a jednocześnie inny...Może Katherine ma racje...Nie powinnam się przejmować.
- Oh Brown nie wiesz, że rozmawianie ze sobą to pierwsza oznaka szaleństwa? - Dziewczyna usłyszała znajomy głos. Podniosła się z kanapy i spojrzała w stronę wyjścia. W drzwiach stał Joe.
- Ach to ty - powiedziała z uśmiechem - wystraszyłeś mnie trochę - dodała
- Przepraszam nie chciałem. Szukałem cię. Ktoś mi powiedział że tu przyszłaś.
- Nic się tu nie zmieniło. Dokładnie tak wyglądało tu gdy byliśmy mali.
- Tak tak przywołuje dużo wspomnień. Idziemy? Kath już pewnie nas szuka.
- Zgoda idziemy.
Młodzi wrócili do domu Joe'ya. Impreza zdążyła się już rozkręcić do tego stopnia, że prawie wszyscy tańczyli na parkiecie. Tylko  jedna osoba siedziała na sofie - Katherine. Oboje podeszli do niej.
- Gdzie się tak długo podziewaliście? Szukałam was - mruknęła dziewczyna.
- Byliśmy w naszym starym domku na drzewie. Nic się tam nie zmieniło.
- Co tak stoicie? Siadajcie bo zaraz idziemy na parkiet - uśmiechnęła się.
- Ja na parkiet? Zapomnij - roześmiał się Joe - wiesz,że nie umiem tańczyć.
- Przestań nie jest najgorzej - powiedziała Chloe ukrywajac wybuch swojego śmiechu.
- Koniec tej pogawędki. Idziemy - Katherine chwyciła za rękę oboje przyjaciół i pociągnęła ich za sobą.
Mimo początkowych sprzeciwów Joe naprawdę się rozkręcił. Może i jego taniec nie należał do najlepszych ale było widać, że dobrze się czuje.Wszyscy świetnie się bawili. Nie wątpliwie była to zasługa wspaniałego DJ''a, którym był Matthew - kolega z dawnej klasy Chloe.
- Ludziska powili kończymy imprezę - powiedział DJ
- Nieee!! - wrzasnęli wszyscy
- Niestety nie ja o tym decyduję. Ostatnia piosenka, tym razem coś wolniejszego.
 Połowa gości dobrała się w pary i zaczęła tańczyć,reszta usiadła na sofy. Wsród nich znalazła się Chloe wraz z przyjaciółmi.
-Chloe czemu nie chcesz iść zatańczyć? spytał Joe
-A kto powiedział że nie chcę? Nie mam poprostu z kim - wyjaśniła spokojnie
-A ja? - spytał z miną boskiego amanta
- Ja z tobą? No dobra - zaśmiała się i ruszyła z przyjacielem na parkiet. Doszli w połowie piosenki. Gdy się skończyła Matthew miał już zakończyć imprezę lecz nie pozwolili mu na to goście.
- Jeszcze jedna piosneka! - krzyczeli
- Dobrze ostatnia. Ani jednej więcej - powiedział i odpalil piosenkę.
- To jak jeszcze jeden taniec? - spytał szatyn. Po chwili poczuł jak ktoś dotyka jego ramienia
                                                                            ***
Kto dotknął Joe'ya?O tym w następnym  rozdziale :3
Pozdrawiam ;*


 

9 komentarzy:

  1. Obstawiam, że to Nathan. :>
    Czuję tę chemię pomiędzy nim, a Chloe. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ty super piszesz !!! Talent jak nic! Pisz dale.



    Zapraszam do mnie, posty o anglii i nie tylko http://devklazilifestyle.blogspot.co.uk/2015/01/maymi-krokami-do-celu-moje-marzenia.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i czekam na kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam :D Masz talent nie mogę się doczekać kolejnej części :D Zapraszam do mnie http://life-andstylee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Za dużo monologu, za mało opisów. Teksty głównie skupiają się na prozatorskich didaskaliach - opisach. To nakręca czytelnika do wyobraźni, nie suche zazwyczaj dialogi. Brakuje ci przecinków, zdania są źle ułożone pod względem stylistycznym.Fajnie, że nie ma za dużo powtórzeń. Dużo czytasz? Czytaj, głównie te tematy, które chcesz pisać. Pamiętaj, że godna forma graficzna to niejaki szacunek dla odbiorcy. W takiej formie możesz dać osobie takiej, jak mi - korektorowi; komuś, kto pomoże wyłapać błędy. Fabuła na razie płynna, ale więcej poproszę dla musku. :) I są różnego rodzaju wpadki, typu zamienione literki w słowach.. czytaj uważnie, nim opublikujesz ;) To bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie piszesz ! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)
    Co powiesz na wspólną obserwację ? :)
    Mój blog ♥Zapraszam♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobre opowiadanie, masz bardzo rzadki talent. Bardzo fajnie piszesz. Bardzo dobry blog :)
    Jak będzie ci się nudzić zajrzyj do mnie -------> http://kenia0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń