Od zakończenia dawnego życia Chloe minęły niecała 3 lata. Od tamtej pory dużo się zmieniło. Blondynka ukończyła szkołę i planuję iść na studia medyczne. Jej wygląd również się zmienił. Już nie była tą samą dziewczyną co kiedyś. Wychudzoną i wiecznie senną potrzebującą do normalnego funkcjonowania narkotyków. Teraz już taka nie jest. Poszła na odwyk. Była tam przez pół roku. Udało się. Wyszła. Wszystko się powiodło. Próbowała zapomnieć o tamtym okresie jej życia. Jednak wciąż wracała myślami do sprawcy jej cierpienia,rozdrapując w ten sposób stare rany. Jednak z czasem zapomniała. Od czasu wyjścia z odwyku minęły ponad 2 lata i jest szczęśliwą korzystająca z życia dziewiętnastolatką.
***
Był piękny, słoneczny dzień przy Mission Street w Centrum San Francisco. Dochodziła godzina jedenasta. Chloe jeszcze spała. Słońce swoimi delikatnymi promieniami zaglądało przez okno jej pokoju rozświetlając go jednocześnie. Wtem zadzwonił budzik.
-Cholera!- krzyknęła Chloe strącając budzik z szafki nocnej.
-Co to za hałasy?- odezwała się kobieta stojąca w drzwiach
Chloe odwróciła się w jej stronę.
-Nic mamo, po prostu ten budzik doprowadził mnie do szału. Miałam naprawdę miły sen a ten bezczelny budzik mi go przerwał- powiedziała lekko poirytowana
-A co ci się śniło?
Blondynka uśmiechnęła się do czterdziestolatki.
-Aaa w sumie nie ważne- odezwała się po chwili.
-Ubierz się. Śniadanie gotowe. Nie będziemy na ciebie tak długo czekaj. Tata zaraz jedzie do poradni.
-Dobrze chwilka.
Chloe popędziła w stronę balkonu chcąc sprawdzić jaka jest pogoda. Było na prawdę ciepło. Nie ma co się dziwić w końcu był początek lipca. Blondynka podeszła do szafy i bez zastanowienia ubrała luźny biały t-shirt, poszarpane szorty i białe Convers'y. Chwyciła jeszcze po swój telefon i zeszła na dół. Podeszła do stołu, przy którym siedziała już cała rodzina. Usiadła. Powiedziała wszystkim "Smacznego" i sięgnęła po kanapkę z szynką.
-Elizabeth złotko jedziesz dziś do kancelarii?- spytał ojciec Chloe.
-Tak,ale dopiero o osiemnastej. Muszę przygotować ważne papiery na jutrzejszą rozprawę.
-Jaki przypadek tym razem?- spytała rutynowo brązowooka.
-Mężczyzna zabił swojego przyjaciela.
-To w takim razie nie był jego przyjacielem skoro go zabił- dodała
-Ty Chloe nie wypowiadaj się na ten temat,chyba miałaś podobną sytuacje i wcale tak nie mówiłaś- parsknęła Rose
-Po co się odzywasz!? Moja sprawa co było kiedyś, lepiej idź powtrącaj się w sprawy kogo innego. Świetnie ci to wychodzi- wykrzyczała i wstała od stołu.
-Dziękuję za śniadanie- dodała i migiem wróciła do pokoju trzaskając drzwiami.
Rodzice Chloe patrzyli rozgniewanie na swą drugą córkę- Rose.
-No co!? Źle powiedziałam?- spytała nie mając sobie nic do zarzucenia.
-Tak źle moja droga. Po co wspominasz o tamtych czasach? Mało wycierpiała? Czasem zdaje mi się, że robisz jej na złość.
Rose nic nie odpowiedziała. Podziękowała tylko za śniadanie i poszła naburmuszona do siebie.
Tymczasem Chloe padła na swoje łóżko i zaczęła spoglądać na sufit.
-Dlaczego o tym wspomniała? Chce mnie wkurzyć? Ładna mi siostra- powiedziała na głos
Dalsze rozmyślania przerwał dziewczynie dźwięk telefonu. Wzięła telefon do ręki. Dzwoniła Katherine.
-Hej Kath co jest?- spytała
-Masz dziś wolny wieczór?
-Chyba tak...a co?
-Joe robi domówkę. Zaprosił nas. Nie miał się jak z tobą skontaktować więc kazał mi przekazać tobie zaproszenie.
-A wiesz? Z chęcią pójdę dziś Rose doprowadziła mnie do szału.
-Co się stało?
-Jej się spytaj. Najeżdża na mnie. Rozpamiętuje moją przeszłość. Panna idealna się znalazła- parsknęła
-Bądź za 30 minut u mnie. Pogadamy
-Ok
Brunetka rozłączyła się jako pierwsza. Chloe rzuciła telefon na łóżko i wstała. Skierowała swoje kroki w stronę drzwi. Otworzyła je. Zastała za nimi Rose.
-A ty co tu robisz?- spytała
-Nigdzie nie pójdziesz.
-I jeszcze podsłuchujesz!? Dziś to przechodzisz samą siebie.
-Nigdzie nie pójdziesz Chloe rozumiesz?
-A niby czemu?
-Martwię się- powiedziała marszcząc brwi.
-Ty? Ty o mnie się martwisz? Dobra nie ważne wychodzę- powiedziała. Wróciła się do pokoju po swój telefon i ponownie udała się w stronę drzwi tym razem zamykając je za sobą. Zeszła po schodach i wyszła z domu. Pogoda dopisywała. Chloe udała się na przystanek. Po chwili zjawił się autobus. Wsiadła do niego. Usiadła na siedzeniu, podłączyła do telefonu słuchawki i zaczęła słuchać muzyki. Imagine Dragons, Nickelback, Green Day, Linkin Park, Bon Jovi, Nirvana to zdecydowanie jej rytmy. Jechała tak jeszcze 10 minut.
W końcu- powiedziała w myślach widząc swój przystanek.
Blondynka wysiadła z autobusu. Wtedy usłyszała czyiś głos.
-Chloe!
Dziewczyna odwróciła się.
-Oo Kath wyszłaś po mnie? Jak miło- uśmiechnęła się
-To jak idziemy do mnie? Impreza u Joe'ya już niedługo
-Idziemy idziemy
***
4 godziny później
-Kath jesteś już gotowa?- spytała poirytowana Chloe
-Jeszcze chwila.
-Ile można się ubierać?
-Nie marudź,jeszcze chwilka.
Blondynka nie rozumiała jak Katherine mogła tak długo się przygotowywać. Przecież to tylko zwykła domówka u kolegi. Dlatego też Chloe założyła poszarpane dżinsowe szorty, bokserkę, czarną rozpinaną bluzę z kapturem i czarne Vans'y. Nie lubiła zbytnio stroić się w sukienki.
-Jestem gotowa- powiedziała Katerine
Brunetka miała na sobie czarną sukienkę przed kolano, szare bolerko i koturny o tym samym kolorze.
-Zwariowałaś? A z resztą nie ważne wezmę ci tylko rzeczy na przeprania jakbyś zrezygnowała z tej swojej kiecki.
-Dobrze idźmy już bo się spóźnimy.
15 minut później -Dom Joe'ya
Dziewczyny stały przed domem chłopaka. Wszyscy goście to głownie starzy znajomi z czasów szkolnych
-No kogo ja tu widzę. Same znajome twarze.- powiedziała Kath
-Ooo przyszłyście już- powiedział ktoś stojąc za dziewczynami
-Joe!- krzyknęły uradowane
-Tak dawno się nie widzieliśmy. Ale o tym potem. Wchodźcie do środka
Dziewczyny posłuchały. Weszły schodkami na werandę. Kath otworzyła drzwi i weszła pierwsza za nią Chloe. W tamtym momencie z domu wychodził pewien brunet. Chloe patrząc w dół nie zauważyła go. Młodzi wpadli na siebie
-Przepraszam, nie zauważyłem cię- powiedział swoim niezwykle czarującym głosem
Dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na chłopaka.
-To niemożliwe...- pomyślała
.....
Kim był tajemniczy chłopak?Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale ;)
zapowiada się fajnie :) i na pewno w wolnej chwili bede odwiedziała :)
OdpowiedzUsuńobserwuję i zapraszam do mnie :)
http://ulotnedni.blogspot.com
Teraz trzymasz mnie w ciekawosci ale co tam wazne ze twojego bloga czyta sie fajnie i go obserwuje :) zapraszam do mnie http://nananseq.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo ;)
OdpowiedzUsuńhttp://czarnetrzewiki.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZaczynam czytać, mocno wciągające opowiadania. Życzę sukcesów w nowym roku!
Bardzo miło że ci się podoba ,kolejny rozdział już dziś ;) Dziękuję :D
UsuńFajnie, że budujesz napięcie :) Bardzo mi się podoba, choć czasami zbyt często używasz słowa "Blondynka" ale to nie ma zbytniego wpływu na tekst, który jest wciągający :D
OdpowiedzUsuńNapewno wpadnę dzisiaj na nowy rozdział <3
-http://opowiadania-zapomnianych.blogspot.com/
Miło mi to słyszeć. Wszelkie uwagi biorę sobie do serca, także dziękuję :D
UsuńTekst jest wciągający i dobrze się czyta :) A i uwielbiam imię Chloe :) Pozdrawiam i czekam na następny rozdział :)
OdpowiedzUsuńKocham takie opowiadania! ♥
OdpowiedzUsuńPisz dalej! bo masz talent.
wiu-wiuu.blogspot.com
Od razu dodaje Cię do obserwowanych żeby nie zgubić Twojego bloga. Jestem ciekawa kim jest ten chłopak. Oczywiście prolog też przeczytałam i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
http://wikkistyl.blogspot.com/
Ale się wciągnełam! Chętnie bym przeczytała więcej :)
OdpowiedzUsuńwww.kasieek-bloog.blogspot.com